Co to jest bakałarz jako owoc w dawnej Polsce?
Bakałarz w kontekście owoców to rzadko przywoływana dziś staropolska nazwa, którą wiąże się przede wszystkim z jedną z dawnych odmian gruszy, a sporadycznie także z winogronem. Współczesne źródła naukowe prawie jej nie odnotowują, dlatego o bakałarzu mówi się głównie jako o ciekawostce językowo‑historycznej, a nie o precyzyjnie opisanej odmianie botanicznej.
W dawnej kulturze polskiej wiele lokalnych odmian owoców miało własne, potoczne nazwy, używane w ograniczonym kręgu – rodziny, majątku ziemskiego, parafii czy regionu. Bakałarz wydaje się właśnie taką nazwą: funkcjonującą raczej w mowie niż w drukowanych zielnikach i podręcznikach ogrodniczych. Z przekazów i analogii można wnioskować, że określenie to odnosiło się do gruszek deserowych, o przyjemnym smaku i dobrej przydatności do jedzenia na surowo oraz do suszenia. Wspomnienia o bakałarzu pojawiają się czasem w kontekście winorośli – zapewne jako nazwa niewielkiej, słodkiej odmiany winogron, ale nie ma jednoznacznych, współcześnie dostępnych dowodów na jej ścisłe botaniczne zdefiniowanie.
Dlaczego bakałarz jako owoc jest tak słabo udokumentowany?
Bakałarz jest słabo udokumentowany, ponieważ należał najprawdopodobniej do lokalnych, ustnych nazw odmian, które nie trafiły szeroko do literatury fachowej. Dodatkowo sama nazwa zlała się z dużo popularniejszym znaczeniem „bakałarz” jako stopień naukowy i tytuł nauczyciela, co utrudnia wyszukiwanie i identyfikację dawnych wzmianek.
W przeciwieństwie do dobrze opisanych odmian, takich jak kosztela czy reneta, bakałarz niemal nie pojawia się w dostępnych współcześnie katalogach odmian sadowniczych. Świadczy to o tym, że albo był nazwą bardzo lokalną (np. jednej parafii, jednego majątku lub kilku wsi), albo z czasem został zastąpiony inną nazwą, bardziej ujednoliconą. Trzeba też pamiętać, że w dawnych wiekach nazwy ustne nierzadko w ogóle nie trafiały do druków – posługiwano się nimi w rozmowach, na targach czy w rachunkach dworskich, ale pisarz czy ogrodnik, przygotowując tekst dla szerszego grona odbiorców, zastępował je ogólniejszym określeniem „grusza jesienna”, „grusza masłowa” albo po prostu „gruszki”.
Drugim powodem słabej widoczności bakałarza w źródłach jest dominacja znaczenia szkolnego i uniwersyteckiego. W tekstach staropolskich słowo „bakałarz” niemal zawsze oznacza osobę – nauczyciela, wychowawcę, niższy stopień naukowy. Gdy badacz współcześnie przeszukuje dawne teksty, natrafia przede wszystkim na taki właśnie sens, a nieliczne konteksty owocowe łatwo giną w tym natłoku. Dlatego bakałarz jako owoc funkcjonuje dziś na pograniczu historii ogrodnictwa i historii języka – bardziej jako intrygująca nazwa niż precyzyjnie opisana odmiana.
Jak mogła wyglądać grusza bakałarz i czym mogła się wyróżniać?
Z dużym prawdopodobieństwem bakałarz był gruszą deserową o słodkim, aromatycznym miąższu, zbliżoną do tradycyjnych, drobnoowocowych odmian uprawianych w wiejskich sadach. Bez dokładnych opisów nie da się jednak odtworzyć jej wyglądu z pełną pewnością – można jedynie odwoływać się do cech typowych dla dawnych grusz z naszych szerokości geograficznych.
Historyczne grusze uprawiane w Polsce często różniły się od współczesnych, dużych i „sklepowych” odmian. Owoce były zwykle drobniejsze, o bardziej zróżnicowanych kształtach – od wydłużonych, „butelkowych”, po krótkie i szerokie. Skórka mogła być zielona, żółtawa lub pokryta lekkim rumieńcem od strony nasłonecznionej, nierzadko z delikatnymi punktami (tzw. przetchlinkami). Miąższ w takich odmianach bywał lekko ziarnisty, ale soczysty i wyraźnie słodki, często określany jako „masłowy”, co w dawnym języku oznaczało miękkość i delikatność, a nie smak masła.
Jeśli bakałarz należał do grusz cenionych w kulturze biesiadnej, najpewniej dojrzewał w drugiej połowie lata lub wczesną jesienią, kiedy obchodzono liczne święta dożynkowe i parafialne. Taki owoc dobrze wpisywał się w rytm sezonowej kuchni: zjadany na surowo, pieczony w piecu chlebowym, suszony na zimę albo dodawany do zup owocowych i kompotów. W wielu regionach to właśnie tradycyjne, lokalne odmiany – podobne do bakałarza – stanowiły podstawę codziennego jadłospisu, tak jak inne dawne owoce na literę B, choćby bez czarny czy nieco później rozpowszechniona breskwa.
Jeżeli bakałarz był nazwą winogrona, można przypuszczać, że chodziło o odmianę o drobnych, bardzo słodkich jagodach, nadających się zarówno do bezpośredniego spożycia, jak i do wyrobu soków czy lekkich win domowych. W polskim klimacie średniowiecza i wczesnej nowożytności uprawiano przede wszystkim winorośle o dość małych owocach, odporniejsze na przymrozki – bakałarz mógł więc należeć do tego kręgu, choć brak na to jednoznacznych dowodów.
Skąd wzięła się nazwa „bakałarz” i jakie ma znaczenie etymologiczne?
Nazwa „bakałarz” pochodzi z języka uczonego i pierwotnie oznaczała niższy stopień naukowy oraz osobę – nauczyciela lub absolwenta studiów wstępnych. Etymologicznie wywodzi się z łacińskiej tradycji uniwersyteckiej i dopiero wtórnie mogła zostać przeniesiona na owoc jako obrazowa, potoczna nazwa.
W staropolskim słowo „bakałarz” kojarzyło się przede wszystkim z człowiekiem wykształconym, ale jeszcze nie należącym do najwyższej elity uczonych. Był to nauczyciel w szkołach parafialnych, mieszczańskich czy dworskich, ktoś, kto znał łacinę, podstawy gramatyki, logiki i sztuk wyzwolonych. Taki bakałarz uczył dzieci czytania, pisania, śpiewu kościelnego, a czasem także rachunków. Z czasem nazwa ta, zapożyczona z łacińskiej formuły stopnia naukowego, spolonizowała się fonetycznie i morfologicznie, stając się zwyczajnym, rodzimym wyrazem.
Przenoszenie nazw z jednego pola znaczeniowego na inne było w dawnym języku bardzo częste. Czasem owoc nazywano od zawodu („karczmarek”, „pisarczyk”), czasem od cechy („cukrówka”, „słodówka”), czasem od okoliczności („świętojanka” dojrzewająca około święta Jana). Bakałarz jako grusza mógł być nazwany tak żartobliwie, na przykład dlatego, że dojrzewał w czasie roku szkolnego, że trafiał na stół uczniów i nauczyciela albo że uważano go za „mądrą” gruszkę – wymagającą odpowiedniej pielęgnacji czy znajomości uprawy. To jednak tylko możliwe motywacje nazwy, których nie da się dziś potwierdzić dokumentami.
W sensie etymologicznym ciekawa jest też gra między światem uczonych a światem kuchni i sadu. Nadanie owocowi nazwy „bakałarz” oswajało to poważne, uniwersyteckie słowo, przenosząc je do codzienności, do języka wsi i dworu. Takie zabiegowe „spoufalanie” słownictwa uczonego było charakterystyczne dla kultury staropolskiej, w której łacina i polszczyzna stale się przenikały, a słowa mogły zmieniać kontekst – z sali wykładowej na targ owocowy.
W jakich staropolskich tekstach mogła pojawiać się nazwa bakałarz jako owoc?
Jeśli bakałarz funkcjonował jako nazwa owocu, najczęściej mógł się pojawiać w źródłach o charakterze praktycznym: rachunkach dworskich, inwentarzach majątków, zapiskach klasztornych lub przepisach kucharskich. W literaturze wysokiej i piśmiennictwie teologicznym dominowało znaczenie „bakałarz” jako tytułu naukowego.
W dawnej Polsce wiele ważnych informacji o ogrodach i sadach kryje się nie w traktatach naukowych, lecz w pozornie prozaicznych dokumentach. W rachunkach zapisywano, ile „gruszek masłowych”, „jabłek koszteli” czy „śliwek węgierek” wydano z dworskiej spiżarni. W inwentarzach ogrodów wymieniano odmiany, które były szczególnie cenne i stanowiły majątek same w sobie. Jeżeli bakałarz był nazwą lokalnej gruszy, prawdopodobnie właśnie w takich zapiskach pojawiała się wzmianka typu „gruszek bakałarzów trzy kosze” czy „drzew grusznych bakałarzów sztuk pięć”.
Niestety wiele podobnych dokumentów zaginęło, a część pozostaje w archiwach, wciąż nieopracowana i nieudostępniona szerokiej publiczności. Dlatego dla współczesnego czytelnika bakałarz jako owoc jest niemal niewidoczny. W drukowanych zielnikach i poradnikach ogrodniczych od XVI do XIX wieku przeważają opisy bardziej popularnych odmian, często zapożyczonych z Zachodu lub ujednoliconych pod wpływem łacińskiej terminologii botanicznej.
Można przypuszczać, że bakałarz jako grusza funkcjonował w tej samej przestrzeni, co inne lokalne owoce na literę B, dziś lepiej udokumentowane, jak berberys czy brzoskwinia w polskich ogrodach. Różnica polega na tym, że berberys czy brzoskwinia trafiły do słowników i encyklopedii, podczas gdy bakałarz pozostał w sferze ustnego nazewnictwa, które zanikło wraz z wymianą pokoleń.

Jak rozwijała się uprawa grusz i winogron na ziemiach polskich?
Grusze pojawiły się w Polsce już w średniowieczu, początkowo w klasztornych i dworskich ogrodach, a z czasem także w sadach chłopskich. Winorośl natomiast uprawiano głównie w cieplejszych rejonach kraju oraz przy klasztorach, choć jej znaczenie zmieniało się wraz z importem win z południa Europy.
W średniowieczu i wczesnej nowożytności grusze należały do podstawowych drzew owocowych w ogrodach klasztornych, kanonickich i szlacheckich. Zakony sprowadzały z Zachodu nowe odmiany, korzystając z kontaktów z innymi klasztorami, a także z wędrownych ogrodników. Z biegiem czasu te importowane drzewa mieszały się z rodzimymi siewkami, tworząc bogactwo lokalnych odmian, z których część otrzymywała własne nazwy potoczne. Bakałarz mógł być jedną z takich odmian, wykształconą wokół konkretnego ośrodka – na przykład szkoły parafialnej, dworu z rozbudowanym szkolnictwem czy miasteczka słynącego z nauki.
Winogrona miały w Polsce nieco inny status. Uprawiano je już w średniowieczu, zwłaszcza na południu i zachodzie kraju, ale ich znaczenie gospodarcze było ograniczone przez klimat. W wielu winnicach produkowano wino przede wszystkim na potrzeby liturgiczne i stoły możnowładcze. Z czasem, gdy importowane wina stały się łatwiej dostępne, część miejscowych winnic podupadła, a winorośl pozostała w charakterze ciekawostki ogrodowej lub surowca na rodzime przetwory – soki, suszone owoce, słodkie napoje.
Grusze, w przeciwieństwie do bardziej wymagających winorośli, lepiej znosiły polski klimat. Nic dziwnego, że to one stały się filarem wiejskich i podmiejskich sadów. Drzewo gruszy było stosunkowo długowieczne, potrafiło rodzić obficie przez dziesiątki lat, a owoce można było jeść na świeżo, suszyć, przerabiać na musy i napoje. W takim środowisku nazwy lokalne, jak bakałarz, mogły trwać przez długie pokolenia, nawet jeśli nigdy nie doczekały się naukowego opisu.
Jak zmieniała się terminologia botaniczna dotycząca owoców takich jak bakałarz?
Terminologia botaniczna przeszła drogę od swobodnych, ludowych nazw do ścisłego, łacińskiego systemu, który dziś uzupełnia się polskimi nazwami zwyczajowymi. W tym procesie wiele dawnych określeń – jak bakałarz – zanikło, ustępując miejsca nazwom ujednoliconym i powiązanym z klasyfikacją naukową.
W epoce, gdy bakałarz mógł funkcjonować jako nazwa owocu, podstawowym sposobem nazywania roślin były określenia potoczne, często zależne od regionu. Ta sama odmiana mogła nosić różne nazwy w sąsiednich wsiach, a z kolei różne odmiany bywały nazywane podobnie, jeśli miały jakąś wspólną cechę – na przykład termin dojrzewania, kształt owocu czy barwę skórki. Dopiero wraz z rozwojem botaniki nowożytnej wprowadzono konsekwentne nazewnictwo łacińskie, umożliwiające jednoznaczną identyfikację gatunków i odmian niezależnie od języka.
Współcześnie termin „bakałarz” nie funkcjonuje w katalogach odmian gruszy ani winogron. Jego pamięć może przetrwać w tradycji rodzinnej, regionalnych opowieściach czy w starych notatkach ogrodniczych. Z punktu widzenia historii języka jest to przykład, jak rozwój naukowej terminologii – bardzo potrzebny dla jednoznaczności – prowadzi jednocześnie do wyciszenia wielu barwnych nazw ludowych, niosących ze sobą lokalne historie i skojarzenia.
Jaki mógł być skład i wartości odżywcze owocu określanego nazwą bakałarz?
Jeżeli bakałarz był odmianą gruszy, jego skład i wartości odżywcze zapewne były zbliżone do typowych gruszek deserowych – bogatych w wodę, cukry proste, błonnik oraz pewne ilości witaminy C, witaminy K i składników mineralnych. W przypadku winogron bakałarz miałby profil charakterystyczny dla tego gatunku: dużo naturalnych cukrów, polifenole o działaniu przeciwutleniającym oraz potas i inne mikroelementy.
Gruszki jako owoce zawierają przede wszystkim wodę (zwykle ponad osiemdziesiąt procent masy owocu), co czyni je produktem bardzo soczystym i orzeźwiającym. Około jedną dziesiątą masy stanowią węglowodany – głównie fruktoza i glukoza – dzięki czemu dojrzałe gruszki są wyraźnie słodkie. Istotnym składnikiem jest błonnik pokarmowy, szczególnie obecny w skórce i tuż pod nią, który wspiera prawidłową pracę układu pokarmowego, daje uczucie sytości i pomaga regulować poziom glukozy we krwi.
W gruszkach znajdziemy również niewielkie ilości witaminy C, ważnej dla odporności i zdrowia naczyń krwionośnych, a także witaminy K, istotnej dla krzepnięcia krwi. Skład mineralny obejmuje między innymi potas, umożliwiający prawidłową pracę mięśni i serca, oraz śladowe ilości miedzi i innych pierwiastków. Owoce te dostarczają także polifenoli – związków roślinnych o działaniu przeciwutleniającym, które pomagają neutralizować wolne rodniki.
Jeśli bakałarz odnosił się do winogron, jego walory odżywcze byłyby podobne do tych, które przypisuje się tradycyjnym odmianom winorośli: wysoka zawartość cukrów prostych (fruktozy i glukozy), umiarkowana ilość błonnika (zwłaszcza w skórkach) oraz obecność polifenoli, takich jak antocyjany czy resweratrol w ciemnych odmianach. Winogrona są także źródłem witaminy C, witaminy K i potasu. Oczywiście dokładny skład zależałby od konkretnej odmiany i warunków uprawy, ale ogólne cechy pozostawałyby zbliżone.
Jakie właściwości zdrowotne mógł mieć bakałarz w dawnej diecie?
Biorąc pod uwagę ogólne właściwości gruszek i winogron, bakałarz – niezależnie od tego, której z tych grup dotyczył – mógł wspierać nawodnienie organizmu, pracę jelit i dostarczać naturalnej energii w postaci cukrów prostych. Zawarte w takim owocu witaminy i związki roślinne mogły dodatkowo wzmacniać odporność i układ krążenia.
W dawnej Polsce owoce traktowano przede wszystkim jako pożywienie, ale intuicyjnie dostrzegano ich korzystny wpływ na zdrowie. Gruszki uznawano za owoce „łagodne”, odpowiednie także dla osób starszych i dzieci, zwłaszcza gdy były dojrzałe i miękkie. Dzięki wysokiej zawartości wody pomagały gasić pragnienie, a błonnik sprzyjał regularnej pracy jelit – choć wówczas nikt nie używał jeszcze tego terminu. W medycynie ludowej zalecano czasem gotowane czy pieczone gruszki jako lekkostrawny posiłek dla rekonwalescentów.
Winogrona natomiast łączono z siłą i odżywczością – w końcu z ich soku powstawało wino, uznawane za napój wzmacniający i „rozweselający serce”. Świeże owoce postrzegano jako źródło szybkiej energii, a w późniejszych epokach zaczęto także zwracać uwagę na ich wpływ na krążenie. Dziś wiemy, że obecne w winogronach polifenole mogą wspierać ochronę naczyń krwionośnych, a w gruszkach – podobnie jak w innych owocach – znajdziemy antyoksydanty ograniczające niekorzystne procesy utleniania w organizmie.
Oczywiście trzeba podkreślić, że dawni mieszkańcy Polski nie operowali pojęciami takimi jak „antyoksydanty” czy „indeks glikemiczny”. Doświadczenie pokoleń wskazywało jednak, że owoce – w tym gruszki i winogrona, do których mógł należeć bakałarz – są cennym uzupełnieniem diety, szczególnie w miesiącach plonów. Stanowiły świeże źródło składników odżywczych po zimie, kiedy jadano głównie zboża, strączki i żywność trwałą.
Jak używano bakałarza w dawnej polskiej kulturze biesiadnej?
Jeśli bakałarz był lokalną odmianą gruszy lub winogron, jego naturalnym miejscem były stoły biesiadne późnego lata i jesieni – w postaci owoców świeżych, pieczonych, suszonych oraz jako składnik napojów i deserów. Owoce tego typu wpisywały się w obyczajowość dożynek, uczt dworskich i świąt parafialnych.
Na dworach szlacheckich gruszki deserowe podawano chętnie jako finalny akcent uczty – na półmiskach, w towarzystwie innych sezonowych owoców, orzechów i słodkich wypieków. Mogły być serwowane w całości, obrane lub przekrojone, czasem skropione miodem, czasem podane z winem lub słodkim sosem. Bakałarz, jeśli uchodził za odmianę szczególnie smaczną, mógł być z dumą eksponowany wśród innych owoców, podobnie jak ceniono najlepsze jabłka czy śliwki.
W kuchni wiejskiej ważną rolę odgrywały przetwory: gruszki krojono na plastry i suszono nad piecem albo w specjalnych suszarniach, by wykorzystać je zimą jako dodatek do zup, kompotów i dań mącznych. Susz owocowy stanowił jeden z podstawowych smaków wigilijnych i świątecznych napojów, w których łączono różne owoce – jabłka, śliwki, czasem także gruszki przypominające bakałarza. Z winogron wyrabiano soki, moszcz, a tam, gdzie warunki pozwalały, również wino domowe.
W kulturze biesiadnej ważniejsze od ściśle botanicznej odmiany była często sama obfitość i różnorodność owoców. Nazwy takie jak bakałarz funkcjonowały więc głównie wśród gospodarzy i ogrodników, którzy wiedzieli, które drzewo rodzi najlepsze owoce na susz, a które na jedzenie „prosto z drzewa”. Dla gości liczył się smak, soczystość i słodycz, a sama nazwa – czasem dowcipna, czasem intrygująca – dodawała jedynie lokalnego kolorytu opowieściom snutym przy stole.
Czy bakałarz jako owoc ma dziś jakiekolwiek znaczenie praktyczne?
Współcześnie nazwa bakałarz prawie nie funkcjonuje w sadownictwie i raczej nie znajdziemy tej odmiany w szkółkach czy sadach towarowych. Ma ona jednak znaczenie dla badaczy historii języka, kultury kulinarnej oraz pasjonatów dawnych odmian owoców, którzy próbują odtwarzać stare sady.
Renesans zainteresowania dawnymi odmianami owoców sprawia, że coraz częściej poszukuje się starych nazw i próbuje powiązać je z zachowanymi jeszcze drzewami. Dotyczy to przede wszystkim odmian dobrze udokumentowanych, ale czasem odtwarzane są także mniej znane lokalne nazwy. Bakałarz mógłby stać się inspiracją do takich badań: przeszukiwania archiwów, rozmów z najstarszymi mieszkańcami wsi, gdzie zachowały się stare sady, czy analizy rękopiśmiennych notatek ogrodniczych.
W praktyce domowej i kulinarnej bakałarz może funkcjonować przede wszystkim jako symbol – przypomnienie, że za każdą gruszką czy kiścią winogron stoi długa historia uprawy, selekcji i nazywania. Nawet jeśli konkretnego drzewa czy krzewu o tej nazwie nie potrafimy już zidentyfikować, sama świadomość istnienia takich nazw zachęca do sięgania po tradycyjne, mniej „ujarzmione” odmiany owoców, odradzane dziś w starych sadach i ogrodach ekologicznych.
Dlaczego warto dziś pamiętać o nazwie bakałarz jako owocowej ciekawostce?
Warto pamiętać o bakałarzu, ponieważ jest on przykładem, jak bogata była dawna polska kultura nazewnicza związana z ogrodami i stołem. Ta nazwa pokazuje, jak ściśle splatały się światy nauki, codzienności i kuchni oraz jak wiele lokalnych tradycji mogło zniknąć z oficjalnych opisów.
Współczesny konsument przywykł do kilku, masowo rozpowszechnionych odmian owoców, często znanych głównie z etykiet sklepowych. Tymczasem w przeszłości każde większe gospodarstwo mogło mieć własne, niepowtarzalne nazwy drzew, krzewów i ich plonów. Bakałarz przypomina, że owoce były nie tylko produktem handlowym, ale też częścią opowieści o miejscu i ludziach – o nauczycielu z miejscowej szkoły, o ogrodniku, o gospodarzach, którzy nadawali swoim drzewom imiona, jak członkom rodziny.
Pamięć o takich nazwach uczy też pokory wobec historii. To, co dziś nie jest opisane w podręczniku botaniki, mogło przez stulecia żyć w mowie i zwyczaju. Odtwarzając choćby fragment tej różnorodności – czy to poprzez badania historyczne, czy przez pielęgnowanie starych sadów – zachowujemy dla przyszłych pokoleń nie tylko smak dawnych owoców, ale i język, którym je nazywano. Bakałarz staje się więc symbolem całego, ginącego świata nazw, który warto choć częściowo ocalić w pamięci.
Najczęściej zadawane pytania
Czy bakałarz to naprawdę nazwa dawnego owocu?
Bakałarz był w pierwszym rzędzie tytułem naukowym i określeniem nauczyciela, natomiast jako nazwa owocu funkcjonował – o ile rzeczywiście był używany – bardzo lokalnie i ustnie, dlatego dziś trudno znaleźć jednoznaczne, naukowe potwierdzenia takiego znaczenia. Można go traktować jako ciekawostkę z pogranicza historii języka, ogrodnictwa i kultury kulinarnej.
Czy da się dziś kupić gruszkę lub winogrono o nazwie bakałarz?
Obecnie w szkółkach i sadach towarowych nazwa bakałarz nie jest używana jako oficjalne oznaczenie odmiany. Jeśli nawet jakaś lokalna odmiana zachowała się w starym sadzie, najczęściej funkcjonuje pod inną, współcześnie przyjętą nazwą albo jest rozpoznawana jedynie jako „stara grusza” czy „stare winogrono” bez szczegółowej identyfikacji.
Jak odtworzyć smak bakałarza w domowej kuchni?
Nie znając dokładnie cech tej odmiany, można sięgnąć po tradycyjne, deserowe gruszki z lokalnych sadów lub po słodkie, drobne winogrona i przygotować z nich proste potrawy: owoce pieczone, suszone, kompoty czy zupy owocowe. W ten sposób da się przybliżyć sobie klimat dawnej kuchni, w której owoce takie jak bakałarz odgrywały ważną rolę w późnym lecie i jesieni.
Czym różni się bakałarz jako nazwa owocu od bakałarza jako tytułu naukowego?
W znaczeniu podstawowym bakałarz to dawne określenie osoby z niższym stopniem naukowym, nauczyciela czy wykładowcy. Użycie tej nazwy w odniesieniu do owocu ma charakter wtórny, metaforyczny lub potoczny – jest przykładem, jak słowo z języka uczonego mogło zostać „oswojone” i przeniesione do świata ogrodu i kuchni, choć takie użycie pozostało na marginesie pisanej tradycji.